Vavamuffin


Połowa lat 2000 stanowiła dla polskiego reggae okres wielkiego rozkwitu. W dużym stopniu odpowiedzialna jest za to stołeczna formacja Vavamuffin. Choć istnieje zaledwie siedem lat, na koncie ma trzy albumy, setki koncertów, a ich muzycy działają w tak wielu projektach, że pewnie sami nie są w stanie wszystkich spamiętać.

Dawno nie było tak, że piosenki jakiegoś zespołu były znane tysiącom fanów zanim je wydano na płycie. Tak jednak stało się z młodym warszawskim zespołem, który przebojem wdarł się do krajowej czołówki i zadomowił się w niej na dobre.
Grupa powstała w lutym 2003 r., a w jej skład weszło kilku muzyków mających za sobą już poważne występy. Gorg śpiewał w Transmisji, Reggaenerator w OK System, a kilku członków miało za sobą granie w grupie Magara.
Już jakiś czas po powstaniu formacja dawała mnóstwo koncertów, a że piosenki miała melodyjne i ciekawe, błyskawicznie zdobywała popularność. Gdy więc ukazał się jej debiutancki album, wiadomo było, że będzie hitem.
- Tak naprawdę dużym, a być może jedynym, sukcesem Vavamuffin jest to, że wyszedł poza getto reggae’owe. To nie jest zespół, którego słuchają tylko fani reggae, ale zwykli ludzie, którzy oprócz nas mogą sobie słuchać metalu, jazzu, funka, czy czegokolwiek innego – oceniał po wydaniu „Vabanq!” Pablopavo.
W tym wokalista się nie mylił. Teksty piosenek znane są do dziś w różnych środowiskach, a grupa błyskawicznie stała się najbardziej rozpoznawalną na polskiej scenie i właściwie pierwszą, która przełożyła modne gatunki raggamuffin i dancehall na polski grunt. Z debiutanckiego krążka pochodzą też utwory będące do dziś największymi hitami Vavamuffin - „Bless”, „Sekta”, Jah jest prezydentem”, „Vava to” i „Chwilunia”.
Grupa wykorzystała także w formie cytatów fragmenty ważnych dla nich artystów - Boba Marleya, Yellowmana, Ini Kamoze, Petera Tosha, Bakshisha, Izraela, Techniques, Bounty Killera, Stanisława Staszewskiego, Warszawskiego Deszczu, Czesława Niemena i T.Love.
W tym czasie zespół zakwalifikował się do festiwalu Top Trendy. Grupa została także dostrzeżona za granicą, co skutkowało zaproszeniami na duże festiwale letnie do Chorwacji, Niemiec, Węgier czy Słowacji. Wydawca szacował, że średnia frekwencja na biletowanych koncertach Vavamuffin wynosiła ponad 500 osób. Skutkowało to wygrywaniem w cuglach większości plebiscytów w prasie branżowej.
Drugim albumem zespołu było „Dubanq”, czyli krążek zawierający dubowe wersje z debiutu. Przez swoją specyfikę już nie tak popularny, ale niezwykle ciekawy od strony muzycznej, tym razem nie za sprawą samej formacji, a producentów, którzy na tapetę wzięli jej muzykę.
Fani czekali jednak na świeży materiał studyjny od samych warszawiaków. Doczekali się jesienią 2007, kiedy to ukazało się „Inadibusu”. Tytuł nawiązywał do faktu, że muzycy sporo czasu spędzili w busie dowożącym ich na koncerty.
Krążek był jednak uznawany za zdecydowanie mniej przebojowy od debiutu, choć także na nim znalazły się choćby „Hooligan rootz” uznany za piosenkę 2007 r. w plebiscycie czytelników magazynu Free Colours, czy „Poland Story”, „Prawda policyjna” oraz „Natasha from Rush’yah”.
Pod koniec tego samego roku ukazała się płyta dvd z występem formacji na Przystanku Woodstock. Z kolei rok później grupa wystąpiła w stolicy Etiopii Addis Abebie, co dla nich samych było sporym przeżyciem.
Uwagę w Vavamuffin zwraca nie tylko muzyka, ale też dość charakterystyczne teksty, czerpiące bardzo często z gwary warszawskiej i przez to czasem niezrozumiałe do końca dla fanów spoza Mazowsza. - Pytają nas, co to znaczy „nie zawracaj kontrafałdy”. A to cytat ze starej warsiaskiej piosenki. Opieramy się na tym języku. Zresztą współczesna warszawska mowa jest bardzo powszechna. Wypromował ją hip-hop, bo to z Warszawy były pierwsze popularne zespoły – na przykład słowo „zajawka" jest dziś znane w całej Polsce, a to typowo warszawska historia, taki rusycyzm. Wpływ Rosjan był ogromny, bo gwara powstawała w czasach, gdy oni rządzili w Warszawie - policja, aparat opresji ścigający drobną przestępczość by właśnie rosyjskojęzyczny – opowiada Pablopavo.
Obecnie fani czekają na trzeci album studyjny formacji. Są coraz bardziej zniecierpliwieni, ale na przeszkodzie stoi zapewne wiele projektów, w których uczestniczą muzycy. Jesienią ubiegłego roku ukazał się solowy album Pablopavo, instrumentaliści występują w riddim bandach i działają w innych zespołach. Jednak prace nad nowym materiałem trwają, a zespół na koncertach wykonuje nowe kompozycje „Daj mi to” czy „Radio vavamuffin”.


Dyskografia:
Vabang! (płyta kompaktowa i analogowa, Karrot Kommando, 2005)
Sekta (singiel winylowy, Karrot Kommando, 2006)
Dubang! (płyta kompaktowa i analogowa, Karrot Kommando, 2006)
Hooligan Rootz (singiel kompaktowy, Karrot Kommando, 2007)
Inadibusu (płyta kompaktowa i analogowa, Karrot Kommando, 2007)
Przystanek Woodstock (DVD, Złoty Melon, 2007)
Radio vavamuffin (singiel kompaktowy, Karrot Kommando, 2008)

Fotografie ze strony internetowej wydawcy
Wygenerowano w sekund: 0.04
106,256 Unikalnych wizyt
Wykorzystywanie artykułów bez zgody Administracji ZABRONIONE