Daab


„Muzyka serc”, bo tak nazwali swoje dźwięki, przyniosła za ich sprawą najpiękniejszą piosenkę o miłości w polskim reggae. Mowa oczywiście o kompozycji „W moim ogrodzie”. Jednak stołeczny Daab od kilkunastu lat tylko odtwarza, a nie tworzy. Ostatnie nowe kompozycje wydane na płycie pochodzą sprzed 20 lat.

Dlatego o zespole, który nazwę wziął od pierwszych liter imion założycieli (Dariusza Gierszewskiego, Andrzeja Zeńczewskiego, Artura Miłoszewskiego i Piotra Strojnowskiego – imię ostatniego „udźwięczniono”) można napisać, że obecnie jedynie wegetuje. Owszem, pojawia się na pojedynczych koncertach, czy nawet na większych festiwalach. Ale to co serwuje u wielu fanów wywołuje smutne wzruszenie ramion. Początki były jednak znakomite. Już rok po powstaniu zespół wydał pierwszy singiel z piosenkami „Do Plasticka" i „Przed nami wielka przestrzeń". Zwłaszcza ta druga kompozycja stała się na wiele lat wizytówką grupy obok wspomnianej „W moim ogrodzie”.
Od początku uwagę zwracał fakt, że Daab miał zupełnie inne teksty od reszty polskich zespołów reggae. Zdecydowanie więcej było tam poezji, niż niemal obowiązkowych wtedy odniesień do Jah i Babilonu. - Nie na tym polega cała bajka, żeby wciąż śpiewać o Babilonie. Można inaczej o tym opowiedzieć. My nie chcieliśmy śpiewać, że Jah jest zawsze, Jah to, Jah tamto, Syjon… Babilon... Nie, my chcieliśmy inaczej. No i jeszcze trafiliśmy w zespole na Piotrka, który pisał inne teksty, takie w duchu rasta, ale nie operował tym językiem, którym operują wszyscy, że „Jah jest z nami”. To po polsku brzmi tak trywialnie – ocenia perkusista Dariusz Gierszewski.
Co ciekawe, w formacji przez długi czas występował i śpiewał Andrzej Krzywy znany później z zespołu De Mono.
Wracając jednak do Daab, grupa od połowy lat 80. wiele koncertowała i wyjeżdżała najczęściej za granicę spośród polskich zespołów reggae. Odwiedziła Niemcy, Holandię, Francję, Danię, Szwecję, Bułgarię i ZSRR. Szczególnie te pięć pierwszych krajów odwiedzić było bardzo trudno, bo to był wtedy przecież zgniły, kapitalistyczny zachód. - Byłem na wszystkich wyjazdach na zachód. Pamiętam szok, kiedy Linton Kwesi Johnson, który słysząc nasz koncert, zaprosił nas do swojego pomieszczenia mówiąc: „They play better than this fuckin’ UB40”. Graliśmy również z Twinkle Brothers. Mimo, że śpiewaliśmy po polsku, atmosfera była familijna i niekapitalistyczna… Przed samą sztuką nastąpił wspólny buch z ludźmi pierwszego rzędu – wspomina Andrzej Zeńczewski.
Te częste wyjazdy wiązały się z podejrzliwością innych muzyków o różne układy, co mogło być na rzeczy, bo w końcu wtedy osiągnąć coś na muzycznej scenie można było tylko głównie dzięki układom. Daab był z Warszawy, tu znajdowały się siedziby wszystkich wytwórni płytowych, więc w ciągu sześciu lat istnienia zespołowi udało się wydać aż trzy albumy, podczas gdy działającym równolegle Bakshishowi zadebiutować udało się dopiero po dekadzie, a Gedeon Jerubbaal albumu nie wydał nigdy (kaseta „Najstarsze przymierze” i płyta „Umrzesz niewolnikiem” ukazały się wiele lat po rozpadzie grupy).
- My żeśmy sami te koncerty załatwiali. To były nasze prywatne układy, a i tak trzeba było to wszystko robić przez PAGART, który nic nie robił, ale brał nam 15 procent – twierdzi jednak Dariusz Gierszewski.
Debiutancki album przyniósł najwięcej przebojów grupy. Oprócz wymienionych „Przed nami wielka przestrzeń" i w „Moim ogrodzie” były też bowiem „Kalejdoskop moich dróg” i instrumentalny „Fryzjer na plaży”. Najważniejszy, doceniany zresztą na Liście Przebojów „Trójki”, która wtedy była wyznacznikiem muzycznej mody, była piosenka o miłości autorstwa Piotra Strojnowskiego. Co ciekawe, tekst powstał na kanwie listu do dziewczyny, w której zakochał się wokalista. Mieszkała w Brukseli i on napisał do niej list w formie wiersza. Kiedyś przyniósł go na próbę i tak powstała najpiękniejsza polska piosenka reggae. Podobno owa dziewczyna do dziś nie wie, że „W moim ogrodzie” to list do niej. Prawda, że romantyczne?
Później już tak miło nie było. Z zespołu usunięto Piotra Strojnowskiego i saksofonistę Jarosława Woszczynę. Zastąpili ich Tomasz Pierzchalski i nowy wokalista, Andrzej Krzywy. Z nimi Daab nagrał drugi album „Ludzkie uczucia”, już bez tak wielkich przebojów. Następnie było jeszcze gorzej, bo płyta „III” nagrana z automatem perkusyjnym miała brzmienie tak straszliwe, że sami muzycy kilka lat później zdecydowali się nagrać ją ponownie. Do dziś Dariusz „Misiek” Gierszewski zastanawia się, czy to dobrze wyszło.
Od tego czasu o Daab można napisać, że spija śmietankę. Nie ukazują się żadne nowe piosenki, a jedyne wydawnictwa grupy to kolejne kompilacje albo pojedyncze utwory na różnych, przeważnie badziewnych, składankach.
Zresztą wydaniu 3-płytowej składanki grupy towarzyszyły kontrowersje, bo reszta muzyków zarzucała Waldemarowi Desce, że nie otrzymał od nich zgody na publikowanie nagrań koncertowych, które były słabej jakości.
Słabo wypadł też szumnie reklamowany koncert na 25-lecie zespołu podczas festiwalu w Ostródzie w 2008 r. Jedyną różnicą pomiędzy normalnym repertuarem a urodzinowym był fakt zaproszenia do kilku piosenek gości „z łapanki”. W porównaniu z pieczołowicie opracowanymi urodzinami Bakshish z roku poprzedniego, te Daab-owe wypadły nadzwyczaj blado.
Trzy lata temu muzycy zaczęli przebąkiwać o tym, że powstają nowe piosenki i że może czas wejść do studia. Od tego czasu jednak niewiele nowego wiadomo. Zespół wciąż gra głównie stare utwory. Rok temu wydawało się, że wreszcie się uda, bo Andrzej Zeńczewski oficjalnie wymieniał już tytuły niektórych kompozycji. - Dochowując wierności naszej poetyce, chcemy przede wszystkim dzielić się z ludźmi optymizmem, bez względu na to, czy znają nas od lat, czy dopiero od wczoraj. To będzie Daab z nowym brzmieniem, ale starym credo, muzyką serc – deklarował gitarzysta i wokalista, ale nowej płyty wciąż się nie doczekaliśmy.
Zdecydowanie lepiej wychodziły muzykom grupy „skoki w bok”. Andrzej Zeńczewski wspólnie z Muńkiem Staszczykiem podbił cały kraj w projekcie Szwagierkolaska. Inni muzycy grupy uczestniczyli w nagraniu płyty "Świerszcze" Graży T. oraz grali w grupie Sędzia Dread.

Wybrana dyskografia:
Do Plasticka/Przed nami wielka przestrzeń (singiel winylowy, Tonpress, 1985)
Daab (płyta analogowa, Arston, 1986)
Ludzkie uczucia (płyta analogowa, Wifon, 1987)
III (płyta analogowa, MJM, 1989)
To co najlepsze 1983-93 (kompakt, Sony, 1996)
Daab, Ludzkie uczucia, III (trzypłytowa składanka kompaktowa, MTJ, 2004)

Fotografie z archiwum zespołu
Wygenerowano w sekund: 0.04
106,693 Unikalnych wizyt
Wykorzystywanie artykułów bez zgody Administracji ZABRONIONE