Bakshish


W jednym z wywiadów z wokalistą zespołu Jarkiem "Jarexem" Kowalczykiem padło kiedyś stwierdzenie, że „zespół to on”. Po zawiłej i pełnej zaskakujących wydarzeń drodze formacji przekonać się można, że to prawa. Z liczącego sobie blisko trzy dekady składu pozostał tylko on.
Kluczbork uchodzi za nieformalną stolicę polskiego reggae. To właśnie w tym miasteczku już w latach 80. zaczęto grać jamajską muzykę. I to właśnie w nim w 1982 r. powstał Bakszysz – najdłużej działająca formacja reggae nad Wisłą. Przez blisko trzy dekady istnienia przewinęło się przez nią kilkudziesięciu muzyków, ale niemal od początku pierwsze skrzypce grał tam właśnie wokalista.

Już w pierwszym roku działalności Bakszysz awansował do finału konkursu „Kto najlepszy w tym Rocku” organizowanego pod patronatem radiowej „Trójki”. Wtedy takie przeglądy były jedną z podstawowych szans wypłynięcia grupy na szersze wody – przecież nie było Internetu, a rynek muzyczny w czasach komuny składał się z kilku wytwórni zdominowanych przez układy oraz muzykę rockową, gdyż trumfy święciły wtedy Republika czy Lady Pank. Młodzi muzycy otrzymali po warszawskim finałowym występie mnóstwo obietnic, z których nic nie wyszło. Ale poczuli chociaż, że to, co tworzą, jest dobre.
- Cały czas uważam, że ten pierwszy skład i nagrania z tamtego okresu, to był najlepszy okres w dziejach zespołu. Pamiętam te koncerty, tą ich wielką radość z grania, tą niesamowitą energię płynącą ze sceny, pomimo wątpliwego na obecne czasy warsztatu. Byli to bardzo młodzi ludzie, samoucy, którzy po prostu bardzo, ale to bardzo chcieli - ocenia Mario Tolo, który później został gitarzystą grupy.
Zespół zaczął sporo koncertować na największych imprezach letnich – w Jarocinie, czy Famie w Świnoujściu oraz typowych festiwalach reggae – w Gorzowie Wielkopolskim i Brodnicy. Dobrze przyjęte występy ośmieliły na tyle młodych muzyków, że postanowili wyruszyć na podbój stolicy, zachęceni przez perkusistę Kryzysu, Macieja Góralskiego. Propozycji od wytwórni płytowych jednak nie było, co zaowocowało sromotnym powrotem, kryzysem w kolektywie i krótkotrwałą przerwą w działalności.

Album Bakszysz wyszedł dopiero po dekadzie istnienia, kiedy młodzi muzycy doszli już do siebie po stołecznych niepowodzeniach. Wcześniej była kaseta „Open Your Heart” nagrana na potrzeby krótkiej trasy koncertowej po Niemczech. Debiutancki album „One Love” okazał się sukcesem, choć nawet z nagraniem były problemy. Muzycy pojechali do studia bez perkusisty, więc zastąpił go bębniarz Izraela, Piotr „Stopa” Żyżelewicz. Krążek przyniósł trzy ponadczasowe hity w postaci „Good Life” (w dwóch wersjach), „Samotności” i „Czasu”. Oczywiście fanom przychodzącym na koncerty grupy były one już dobrze znane, ale wydawnictwo sprawiło, że Bakszysz zaistniał wreszcie w stacjach radiowych. To był czas powstawania w każdym mieście prywatnych rozgłośni, z których wiele początkowo, zanim upadły albo wchłonęły je medialne sieci, chętnie sięgały po reggae w autorskich audycjach.
Już dwa lata po debiucie wyszła kolejna płyta grupy, na której zmieniła się pisownia nazwy - na Bakshish. Są tacy, którzy „Eye” uważają za najlepszą w dyskografii zespołu. Dla innych jest z kolei najsłabsza, bo próby czasu nie przetrwało zbyt wiele kompozycji. Najbardziej znana jest „Słuchaj mnie”, ale inne rzeczywiście rzadko bywają grane nawet na koncertach grupy. A przecież monumentalna „Dyskryminacja” czy „Gdzie jesteś” to świetne i wciąż chwytające za serce kompozycje. Ten diametralnie różny odbiór drugiego albumu może wiązać się z faktem, że „Eye” nie jest płytą łatwą. Reggae na niej jest potraktowane tylko jako początek poszukiwań. Te szperające wokół siebie tytułowe oko pokazuje nam wiele różnych kierunków, w których można się udać. Nie upiera się przy jakimś konkretnym. Uświadamia jak wiele możliwości jest wokół nas. - Reggae jest dla mnie punktem wyjścia do odzwierciedlania siebie za pomocą tej muzyki. Za pomocą dźwięków, umiejscawiania swojej myśli. Otwierania serca – oceniał zresztą w jednym z wywiadów Jarex.
Na kolejną płytę zespołu przyszło czekać do 2000 r. Wtedy ukazała się najbardziej popularna i niestety wciąż ostatnia „B3”. Hitów tam co niemiara – „Nowa sytuacja”, „Gangstars”, „Relfex”, „One Love”, „Jak łzy”, „Daj mi siłę” czy piosenka tytułowa weszły na stałe do kanonu krajowego reggae. Na tej płycie zespół zakończył też pewien etap. Krótko po jej ukazaniu się odeszli z zespołu Siwy, Kapsel, Kazek i Birdy, którzy zaczęli grać w Maleo Reggae Rockers i innych formacjach. W 2003 r. doszło do najbardziej spektakularnych „zwolnień grupowych” w formacji. Ze starego składu został tylko lider oraz gitarzysta Mario Tolo i saksofonistka Monika.
- Chciałbym, aby muzycznie zespół się „uspokoił”. Planuję odejść od rockowego brzmienia, poszukać czegoś inspirującego w obrębie muzyki, którą ogólnie nazwać można ambientem, dubem – mówił wtedy Jarex.
Czy tak się stało? Po części tak, a słychać to było na koncertach, choć ich było jak na lekarstwo. Działo się tak po części ze względu na kłopoty lidera z nerkami. Często musiał udawać się na kilkugodzinne zabiegi, co znacznie komplikowało żywot grupy. Pozwoliło to mu jednak równolegle rozwijać swój solowy projekt Tabu Duby, który zaowocował wtedy wydaniem dwóch kaset.

Bakshish grał wzmocniony nowymi muzykami, których Mario Tolo znalazł w krakowskiej grupie Duberman. To z nimi Bakshish zagrał jeden z najbardziej pamiętnych koncertów, na festiwalu w Ostródzie w 2005 r. - Koncert, jak wielu ludzi określiło, mistyczny. Mam wrażenie, że przez jakiś czas naszymi poczynaniami kierowały wtedy jakieś wyższe siły, to było niesamowite, wszystko dookoła jakby iskrzyło – wspomina ówczesny perkusista zespołu, Marek Piotrowicz.
Później grupa grała jeszcze mniej, a najbardziej znanymi występami były te w Ostródzie, gdzie w 2007 r. zespół świętował swoje 25-lecie zapraszając na scenę zaprzyjaźnionych wokalistów i dawnych muzyków.
Na 2009 r. planowano wydanie dwupłytowej składanki płytowej zawierającej archiwalne nagrania grupy z koncertów w Jarocinie w początkowych latach działania oraz sesje nagraniowe z Opola. Doszło jednak do sporu lidera zespołu z wydawcą i płyta pod tytułem „Back-szysz – („Jeden czas)” się nie ukazała. W tym też czasie Jarex po raz kolejny dokonał „zmian grupowych” i w Bakshish pozostał on, wokalistka Monika oraz Mario Tolo. Kompletuje jednak nowy skład, w którym ma być więcej kobiet. W muzyce ma być z kolei mniej gitar i więcej spokoju. Tymczasowo Jarex występuje z Moniką jako Bakshish Sound Sytem.

Pełne wydawnictwa zespołu:
„Open Your Heart” (kaseta, Mupet Records, 1991)
”One Love” (kompakt, MJM, 1993)
“Eye” (kompakt, MJM, 1994)
„The Best Of…” (kompakt, Koch, 2000) – płyta nieuznawana przez muzyków w oficjalnej dyskografii, bo wydana bez ich zgody.
”Jak łzy” (mini kompakt, 2000)
”B3” (kompakt i kaseta, W Moich Oczach, 2000)
Pojedyncze kompozycje zespołu znalazły się na składankach „Fala”, „On The Rock”, „Poznań - Kluczbork Dub Express” czy „Far Away From Jamaica”.

W materiale wykorzystano:
Rozmowę z wokalistą grupy w magazynie Free Colours nr 2.
Wywiad z Jarexem z biuletynu Reggae News z 2003 r.
Materiał o grupie w magazynie Free Colours nr 6

Fotografie:
01, 02 – Bakshish około 2000 r.
03 – Jarex i Monika.
Zdjęcia zespołu ze strony internetowej grupy www.bakshish.webstyle.pl
Wygenerowano w sekund: 0.15
106,256 Unikalnych wizyt
Wykorzystywanie artykułów bez zgody Administracji ZABRONIONE